| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
O autorze

Be a book trader at BookMooch.com
sobota, 06 grudnia 2008
Rzeka Tajemnic - Dennis Lehane

 

mystic river

Tym razem obiektem recenzji są znany pisarz z Bostonu, Dennis Lehane, autor kryminałów, oraz jego bardzo znana książka, „Mystic River“, z 2001, w Polsce wydana pod tytułem „Rzeka tajemnic“, gdzie tło społeczne jest lepsze niż akcja, ale akcja też jest doskonała.

Miejscem akcji „Rzeki“ jest zmyślone przedmieście Bostonu o nazwie East Buckingham (autor twierdzi, że jest ono zlepkiem Dorchester, Charlestown i Bostonu Południowego; mnie najbardziej przypomina Dorchester, chociaż rzeczywista rzeka Mystic nie przepływa tamtędy), zamieszkane głównie przez białych robotników. Różnorakich zbrodni tam dostatek…

Pierwsza część książki, która stanowi podstawę i klucz objaśniający późniejsze wydarzenia, dzieje się w roku 1975, kiedy to jeden z trójki jedenastolatków bawiących się na ulicy zostaje porwany przez dwóch mężczyzn w samochodzie pachnącym jabłkami. Chociaż po czterech dniach chłopiec wraca, życie jego i jego kolegów zmienia się na zawsze. Wkrotce ich drogi się rozchodzą. Dave (ten, który został uprowadzony) prowadzi ciche, spokojne życie z żoną i synkiem, często wspominajac swoje szkolne sukcesy sportowe. Jimmy, najwiekszy chuligan z całej trójki, po odsiedzeniu wyroku ustatkowuje się – jest właścicielem sklepu, ma dziewiętnastoletnią córkę z pierwszego małżeństwa, drugą żonę i dwie młodsze córeczki. Ostatni z grupy, Sean, ukończył studia i został policjantem w swojej dzielnicy.

 

Kiedy ciało ślicznej córki Jimmy’ego, Katie, zostaje znalezione w parku, a Dave tej samej nocy wraca do domu zbroczony krwią, Sean zostaje wyznaczony do prowadzenia śledztwa. Wiele tropów prowadzi do rożnych osób, a sprawa okazuje się skomplikowana. Równolegle, Jimmy, zniecierpliwiony powolnością Seana, rozpoczyna poszukiwania mordercy na własną rękę.

 

Wartka, trzymająca w napięciu do końca akcja, psychologiczne szczegółyi i głębokie zakorzenienie powieści w lokalnym społeczeństwie gwarantują dobrą lekturę. Postacie są ciekawymi ludźmi z krwi i kości, zwłaszcza Jimmy i Sean, najważniejsi w fabule. Ich trauma po uprowadzeniu Dave’a miała niezaprzeczalny wpływ na ich dalsze losy – w bardzo rożny sposób. Są skomplikowanymi, wielowarstwowymi osobowościami, bardzo dobrze opisanymi – powieść jest raczej studium charakterów, niż typowym kryminałem. Niektorzy bohaterowie drugoplanowi to raczej typy niż indywidualności (np. Bobby, Roman, bracia Savage, sierżant Whitey), ale to bardzo dobre typy. Przeczytałam „Rzekę“ z zaciekawieniem od poczatku do końca, jest ona świetną rozrywką, ale także czymś więcej. Film y roku 2003, w którym Sean Penn gra rolę Jimmy’ego, jest równie wart polecenia.

 

Niedawno wyszła nowa książka Dennisa Lehane - „The Given Day“, takze dziejąca się w Bostonie. Już ostrzę sobie na nią zęby…

 

 

 

 

czwartek, 22 marca 2007
Klub Dantego


Odkładałam "Klub Dantego" Matthew Pearla przez długi czas na później, głównie ze względu na wiele porownań do produkcji Dana Browna. Niedawno jednak wypożyczyłam tę powieść w lokalnej bibliotece i muszę przyznać, że miło mnie zaskoczyła. Przeczytałam całość w jeden weekend, praktycznie bez przerwy, tak mnie wciagnęła. "Klub Dantego" to burzliwa historia pierwszego amerykańskiego tłumaczenia "Boskiej Komedii" Dantego przez nie byle kogo - grupę sławnych poetow i akademików: tłumaczami są Henry Wadsworth Longfellow, James Lowell i Oliver Wendell Holmes, Sr. Wraz z wydawcą, Fieldsem, nadają sobie nieformalną nazwę "Klubu Dantego". Rzecz dzieje się w Bostonie i jego okolicach w latach 60. XIX wieku. Publikacji tłumaczenia przeciwni są członkowie zarządu Harvardu (głównie - bostońskie grube ryby, a na pewno purytanie, uważający"Boską Komedię" za dzieło szatana), gdzie wykładaja Lowell i Holmes. Czy zarząd może posunąć się dalej, niż do czczych pogróżek? Dziwnym zbiegiem okoliczności (a przynajmniej tak się początkowo wydaje), pogróżki te nasilają się właśnie wtedy, gdy bostońska policja zaczyna wykrywać dziwacznie zaaranżowane morderstwa wybitnych osobistości. Ze względu na niecodzienne okoliczności śmierci, wszystkim zależy na utrzymaniu tych morderstw w tajemnicy, a policja wręcz je tuszuje i ukrywa. Tylko inteligentny, przenikliwy Nicholas Rey, pierwszy czarnoskóry policjant w USA, nie zamierza ustąpić i kontynuuje śledztwo, które doprowadza go do Klubu Dantego... Powieść Matthew Pearla zupełnie nie przypomina mi niczego, co wyszło spod pióra Dana Browna. Na szczęście. Zupełnie inny, niewymuszony styl pisania, dogłębna znajomość tematu (Pearl sam jest znawcą Dantego i redaktorem najnowszej edycji "Boskiej Komedii" w tłumaczeniu Longfellowa i spółki) i kompletny brak zadufania typowego dla Browna sprawiają, że książkę czyta się z przyjemnością, mimo oczywistej schematyczności, która jest jednak chyba nieuchronna w prozie tego typu. Porownałabym ją raczej do nowojorskich powieści kryminalnych Caleba Carra. Portrety poetów są rewelacyjne (może dlatego tak sądzę, że, jako cudzoziemka, niewiele o nich, poza paroma utworami, wiedziałam), podobały mi się wplecione od niechcenia, jak szczypta soli, anegdotyczne wiadomości (np. fakt, że to Holmes nadał nazwę "anestezja" procesowi, wprowadzonemu do użytku po raz pierwszy na Harvardzie). Fakty, które byłam w stanie sprawdzić (np.niesamowite okoliczności smierci Fanny Longfellow) były zgodne z prawdą, a fikcyjne cechy charakteru bohaterów spowodowały, że poczułam do nich sympatię (moimi faworytami byli Lowell i Holmes). Dodatkowo wielkim plusem książki było dla mnie osadzenie jej w Bostonie i Cambridge, czyli okolicach, gdzie obecnie żyję, więc mogłam wyobrazić sobie znane mi ulice i miejsca 150 lat temu. Życie uniwersyteckie, również moja codzienność, jest opisane z niesamowitą precyzją i (czasem gorzką) ironią - i jakże podobne do współczesnego... Tło jest bardzo dokładnie przestudiowane, w zasadzie powieść nie ma wad, które przeszkadzałyby zanurzyć się w nią bez umiaru. Jedyną sprawą, do której można się przyczepić, są dialogi, wydają mi się nieco sztuczne i wysilone - tutaj może widać jeszcze brak wprawy debiutanta. Ogólnie jednak, jest to udany debiut. Polecam jako świetną rozrywkę z pewną dawką wiedzy.