Be a book trader at BookMooch.com
Blog > Komentarze do wpisu
Blue Man Group

To pewnie moja wina, że nie spodobało mi się przedstawienie Blue Man Group. na które wybraliśmy się w zeszłym tygodniu. Miałam bowiem określone oczekiwania, a powinnam była stawić się w teatrze jak tabula rasa, co było jednak kompletnie niemożliwe, zważywszy liczbę reklam, którymi grupa bombarduje potencjalnych widzów z billboardów, radia i telewizji. Miało to być jedyne w swoim rodzaju, przedstawienie, unikalna koncepcja i show łączący hipnotyczne bębny z grą świateł i konceptualnymi innowacjami. Miałam więc nadzieje na widowisko w stylu “dźwięk i światło“, ale bardziej energetyzujące i intelektualnie stymulujące.

Niestety, zawiodłam się srodze. Na pewno członkowie zespołu wiedzą, jak się gra na bębnach. Nie wykorzystali tego jednak jako centralnej części spektaklu, jedynie jako przerywniki między nie łączącymi się w spójną całość fragmentami. A rewolucyjne koncepcje to np. wyrażenie zdziwienia, że ludzie siedzą w kafejkach internetowych obok siebie, lecz jakże osobno, a ich prawdziwe życie na tym cierpi. Tego typu rewelacyjne myśli, które pewnie każdy z nas snuł przed zaśnięciem, wypełniaja przedstawienie I sprawiaja, źe czułam sie jak na wystepie bardzo alternatywnego, ubogiego teatrzyku licealnego. Rozwiązania techniczne typu obsypywania widowni wstęgami papieru toaletowego, pokrywanie wybranego wydza farba na zapleczu, wieszanie go na linie i uderzanie nim o wielką płachtę papieru w celu odwzorowania jego „body image“, czy też imitowanie wymiotów względnie defekacji przez rurkę umieszczoną na mostku również nie pokrywały się z moją wizją oryginalnej rozrywki. Humor był raczej na poziomie suto zakrapianej alkoholem imprezy studenckiej (nie ukrywam, że spora część widowni nieźle się bawiła).

Podobały mi się krótkie urywki spektaklu, na przykład uzycie rur do tworzenia rytmicznej muzyki, i w ogole cześć wykorzystująca rury, oraz oczwiście bębny… Ale niewiele tego było.

Podsumowując, po wyjściu z teatru (obecnie Blue Man Group wystawia swe produkcje w Charles Theatre w bostońskiej dzielnicy teatralnej koło Chinatown – a debiutowali off Broadway) żałowałam, że nie spędziłam inaczej tych dwóch godzin. 

 

środa, 07 stycznia 2009, staua

Polecane wpisy

  • Okna od Tiffany'ego

    Kościół unitów w Bostonie na Arlington Street (róg Boylston Street, tuż przy wejściu do Ogrodu Publicznego) to miejsce warte zwiedzenia, tym bardziej teraz, gdy

  • Miasto rododendronow

    Wszystkie miasta, w ktorych mieszkalam, maja dla mnie swoje charakterystyczne drzewa, ktore dodaja swoje trzy grosze atmosferze miasta i nierozerwalnie sie z ni

  • Mount Auburn Cemetery

    Pare tygodni temu wybralismy sie do Mount Auburn Cemetery, szukajac jakichkolwiek oznak wiosny. Troche znalezlismy (patrz; zdjecia) , choc niewiele, pozwolilo n