Be a book trader at BookMooch.com
Blog > Komentarze do wpisu
Okna od Tiffany'ego
Kościół unitów w Bostonie na Arlington Street (róg Boylston Street, tuż przy wejściu do Ogrodu Publicznego) to miejsce warte zwiedzenia, tym bardziej teraz, gdy nastały upały, a wewnątrz kościoła panuje miły chłód. Kościół ten, jako zgromadzenie, powstał dużo wcześniej, niż obecny budynek, bo w 1729 roku. Początkowo jego członkowie, szkocko-irlandzcy kalwini (prezbiterianie), spotykali się w przerobionej stodole na Long Lane w Bostonie. W 1774 na miejscu stodoły zbudowano prawdziwy kościół, a nazwę ulicy zmieniono na Federal Street. Pierwszym niezależnym pastorem został Jeremy Belknap, liberalny kongregacjonalista, i jego wybór rownał się odejściu zgromadzenia od reguły prezbiteriańskiej. Od 1803 do 1842 pastorem był William Ellery Channing, zwany Ojcem (lub nawet Apostołem) amerykańskiego unitarianizmu. W 1819 r. wygłosił on słynne kazanie (Baltimore Sermon), definiujące nową teologię unicką (choć dopiero jego współpracownik i następca, Ezra Stiles Gannett, formalnie oddzielił zgromadzenie od kongregacjonalistów). Wkład Channinga w myśl teologiczną i moralną epoki jest niemały - dość powiedzieć, że napisał on bardzo ważny, aczkolwiek nieco spóźniony dokument "Slavery", który został narodowym bestsellerem, pomimo, że zraził do autora tę część członków zgromadzenia, która była przeciwna abolicji. Zasłużony więc jest pomnik, który wystawiono mu w 1903, naprzeciwko obecnej siedziby Kościoła, na skraju Ogrodu Publicznego. Wzrost populacji Bostonu spowodował, że ziemia stała się droga i robiło się coraz ciaśniej. Aby temu zaradzić, w latach 1850-60 wysuszono i wypełniono ziemią obszary obecnych dzielnic North End, South End i na końcu Back Bay. Gdy okolice Federal Street stały się siedzibą magazynów i sklepików, zgromadzenie przegłosowało przenosiny na Arlington Street. Było to dość odważne przedsięwzięcie, bo kościół był pierwszym publicznym budynkiem wzniesionym na wysuszonych błotach Back Bay. Postawiono go na 999 słupach stabilizujących konstrukcję w wilgotnym podłożu, a wzniesiono z czerwonobrunatnego piaskowca z New Jersey (bardzo typowego dla Bostonu surowca, który sprawia, że miasto jest dość ciemne, ale nadaje mu zdecydowany charakter). Budowla, zaprojektowana przez Arthura Gilmana, wzorowana jest na kościele St. Martin-in-the-Fields w Londynie. Jej dzwonnica ma 190 stóp, czyli... hmmm... ok. 58 metrow, i wisi w niej 16 dzwonów, zdobnych w cytaty biblijne. Obecnie są to jedne z czterech w Bostonie zestawów dzwonów wprawianych nadal w ruch ręcznie. Wnętrze kościoła, dla odmiany, wzorowane jest na bazylice Annunziata w Genui. Ciekawe są ławki, otoczone ściankami (jak w biurach), chroniacymi wienych przed przeciągami i chłodem. Największą ozdobą i chlubą kościoła są jednak okna. Początkowo wszystkie okna (a jest ich dwadzieścia) były ze zwykłego, przezroczystego szkła. Po prawie czterdziestu latach istnienia kościoła zgromadzenie zwróciło się do Tiffany Studios, firmy założonej przez Louisa Tiffany w latach 90. XIX wieku, ze zleceniem zaprojektowania i wykonania dwudziestu okien witrażowych dla sanktuarium. Wszystkie okna zostały zaprojektowane razem, a wykonane i zainstalowane jedno po drugim, co zajęło następne trzydzieści lat. Szesnaste okno zainstalowano w 1929, w roku krachu giełdowego i początku kryzysu, a że witraże są bardzo drogie, cztery ostatnie okna pozostaly zwykłe do dziś. Witraże firmy Tiffany to prawdziwe dzieła sztuki (mają swoją salę w The Met), Może to dlatego, że Louis Tiffany próbował wcześniej zaistnieć jako artysta malarz? Szkło użyte do ich konstrukcji jest barwione podczas wytwarzania warstwowo, nie jest wiec jednobarwne, ale mieni się, opalizuje, jak macica perłowa w pastelowych kolorach (tym witraże te rożnią się zdecydowanie od witraży w katedrach europejskich, które skomponowane są z kawałków szkła w kolorach podstawowych). Inne efekty sa rownież przewidziane i wykonane przed zakończeniem twardnienia kawałków szkła: fałdy szat postaci są trójwymiarowe (szklane draperie), niektóre kolory są wynikiem nakładania na siebie rożnobarwnych listków szkła wenecką techniką "confetti". W jednym oknie może być aż siedem warstw szkła! Gdy zachodzące słońce prześwietla okna, gra kolorów jest przepiękna... Zdecydowanie polecam!
niedziela, 08 lipca 2007, staua

Polecane wpisy

  • Blue Man Group

    To pewnie moja wina, że nie spodobało mi się przedstawienie Blue Man Group. na które wybraliśmy się w zeszłym tygodniu. Miałam bowiem określone oczekiwania, a p

  • Lodowe posągi noworoczne

    W Bostonie tradycyjnie co roku, w Sylwestra, różni artyści budują rzeźby z lodu, które można podziwiać w Nowy Rok i później w parku Boston Common oraz przed koś

  • Mount Auburn Cemetery

    Pare tygodni temu wybralismy sie do Mount Auburn Cemetery, szukajac jakichkolwiek oznak wiosny. Troche znalezlismy (patrz; zdjecia) , choc niewiele, pozwolilo n